Bardzo dużo trzeba mieć zapału w sobie oraz silnej woli, aby w taki mglisty, deszczowy dzień wybrać się w góry. Widoków żadnych, jak okiem sięgnąć dookoła mleko. Wiatr i mżawka zrobiły swoje. Bardzo szybko przemokły kurtki, buty. Ratowały nas schroniska, które o dziwo były pełne tak samo zmęczonych i zmokniętych turystów jak my. Trasa nie była trudna: przez Halę Boraczą, Halę Lipowską do schroniska na Rysiance.

Gdy znaleźliśmy się w autokarze to tylko jedno mieliśmy pragnienie- jak najszybciej dotrzeć do ciepłego domu.

Dzięki tej wyprawie mogliśmy się przekonać, jak niewiele potrzeba do szczęścia:sucha odzież, gorąca herbata i jest OK. Wszystkim odważnym dziękuję za udział i zapraszam ponownie.

E.M

rysianka_small.jpg beskidzkiehale_small.jpg halaboracza_small.jpg hale_small.jpg
nahaliboraczej_small.jpg

Photo album created with Web Album Generator